Ależ ten czas leci. To już minęła połowa! Niektórzy powiedzieliby (czego nie lubią matematycy), że nawet to ta większa połowa 🙂 Czas leci, bo wszystko co dobre, szybko się kończy. Zaraz, zaraz… czy na pewno wszystko jest tu dobre? Rzecz jasna, że nie. Nigdy tak nie było, i nigdy tak nie będzie. Nowe miejsce, zwyczaje, mentalności czy temperamenty ludzi… Nie tak łatwo się odnaleźć. Na początku wszystko jest ciekawe, interesujące, fajne, jednak z czasem to się zmienia. Pewne rzeczy są poniżej oczekiwań, ale jest na szczęście i sporo takich, które są akurat powyżej.
Największym zaskoczeniem okazały się rodziny goszczące i dania przez nie serwowane. Rodziny wiedzą, żeby nie przesadzać z typowymi hiszpańskimi potrawami, ale oczywiście chcą pokazać to, co najlepsze. Czasem przynosi to efekt przeciwny do zamierzonego. Najlepsze, typowe potrawy nie przypadają (najczęściej wyglądem) uczestnikom do gustu. To trochę jak z francuskimi serami. Ponoć najlepsze są takie, które najbardziej śmierdzą, takie, które mają zapach niezmienianych przez miesiąc skarpet, fuuuujj:-) Niestety, pierwsze wrażenie (czyli wygląd bądź zapach potrawy) ma tu kluczowe znacznie. Nierzadko decyduje o tym, czy w ogóle ktoś będzie chciał wziąć to coś do ust bez wymiotnego odruchu:-)

Nie da się również ukryć, że komunikacja bez użycia języka będącego „wspólnym mianownikiem”, czyli języka angielskiego pomiędzy stroną polską, a hiszpańską nie jest idealna. W takiej sytuacji korzysta się z dobrodziejstw nowoczesnej techniki, czyli tłumaczy elektronicznych. Niestety, prowadzi to czasem do wręcz kuriozalnych, albo w konsekwencji nawet katastrofalnych sytuacji. Jak się okazuje, póki co, takie tłumacze, choć oparte o algorytmy sztucznej inteligencji, nie potrafią zrozumieć naszych intencji. Walą „prosto z mostu” nie stosując zwrotów grzecznościowych, albo tłumaczenia są bardzo mylące. Wniosek? Oczywiście jeden, bardzo prosty. Trzeba inwestować w języki obce!
Dobra. To może też krótko o praktykach. Sewilla kojarzy się z praktykami dla informatyków, jednak, jak wszyscy wiedzą, teraz są tu mechatronicy i ekonomiści. Co tu robią te dwa zawody? Okazuje się, że całkiem sporo. Od typowych prac biurowych, kopiowania, skanowania dokumentów, przyjmowania korespondencji, redagowania dokumentacji, wprowadzania danych do baz danych, operowania na nich, i tym podobnych prac w przypadku ekonomistów, przez obróbkę ręczną detali na podstawie rysunku technicznego, projektowanie obiektów 3D, programowanie gier czy systemów sterowania, obsługę urządzeń elektronicznych, instalację, programowanie i serwisowanie systemów elektronicznego dozoru, obsługę urządzeń CNC, po lutowanie czy nawet precyzyjne spawanie elementów kończąc w przypadku mechatroników! Praktyki odbywają się zarówno w małych jak i bardzo dużych przedsiębiorstwach. Niektóre z nich przypominają bytomski Arcelor Mittal, w którym podobne praktyki odbywają Francuzi z partnerskiej szkoły z Brestu. Praca wydaje się ciekawa, przynajmniej tak twierdzą uczestnicy projektu.
Niestety, w Sewilli szału temperaturowego nie ma. Co prawda jest znacznie cieplej niż w Polsce, w dzień ok. 19 stopni, ale brakuje jeszcze kilku do optymalnej temperatury. Dodatkowo, ostatnio dosyć często pada deszcz:-( No, ale nikt nie przyjechał tutaj dla przyjemności, tylko do pracy. Oczywiście przyjemne chwile też są. Jest zwiedzanie, są wycieczki. Tydzień temu uczestnicy byli w Kadyksie, gdzie oczywiście nie mogło zabraknąć kąpieli w lodowatej wodzie, choć zdecydowali się na to tylko najbardziej odważni. Wczoraj natomiast destynację podróży stanowiła plaża nieopodal Huelvy. Tutaj wszyscy, bez wyjątku postanowili nakryć się falami wzburzonego oceanu (woda była równie lodowata). Zachowania takie powodują, że osoby spacerujące po plaży przystają i patrzą z niedowierzaniem. Wczoraj nawet pytali: „co to jedni?”:-)W tygodniu, co nie jest proste, bo praca trwa do późnego popołudnia, organizowane jest zwiedzanie miasta, a jak wiadomo jest tu co zobaczyć. Czas wolny też jest. Można przemierzać miasto, można uprawiać sporty, a można je po prostu oglądać, tak jak to zrobi dzisiaj Michał, wybierając się na stadion Realu Betis, który zmierzy się z Atheltic Bilbao.
Krótko mówiąc, czas leci. „Mniejsza połowa” zleci jeszcze szybciej. Przecież jest mniejsza:-) Ostatecznie wszystko gra, choć początek dla niektórych był całkiem ciekawą lekcją życia:-( Taki właśnie jest projekt. Czym więcej się wydarzy, tym nabędzie się większego bagażu doświadczeń. O to dokładnie chodzi!

Projekt „Staże na południu Europy dla techników ZSTIO szansą na lepszy start w zawodzie”, realizowany jest na zasadach programu Erasmus+ sektora Kształcenie i szkolenia zawodowe, współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój (POWER).