Najlepsze wspomnienia, tak jak największe budowle LEGO, powstają klocek po klocku.

No i stało się… LEGOLAND Billund zdobyty, energia uczniów nadal niewyczerpana (co fizycznie przeczy zasadom termodynamiki), a liczba zdjęć w telefonach przekroczyła już chyba przepustowość szkolnego serwera. No dobra, ale o co w ogóle chodzi!?
Kto zna tę dziecięcą radość, gdy budował niesamowite konstrukcje z LEGO… no właśnie – każdy uczestnik majowej wyprawy z ZST ! Bo umówmy się: możesz być dorosłym, poważnym uczniem technikum, programować sterowniki PLC, ogarniać sieci albo analizować algorytmy, ale w starciu z milionem klocków LEGO tracisz cały swój dorosły autorytet w 0,3 sekundy. Na te 5 dni zapomnieliśmy o istnieniu dziennika elektronicznego, a świat stał się bardziej kolorowy i… plastikowy.
Szybka matematyka naszej eskapady: 🔹 2 współpracujące szkoły (w grupie raźniej!) 🔹 4 kraje (geografia zaliczona w praktyce) 🔹 5 dni (zdecydowanie za krótko) 🔹 120 mil morskich pod kilem 🔹 2200 przejechanych kilometrów.
Wszystko zaczęło się w poniedziałek – długa podróż przez Szczecin do Świnoujścia, a potem nocna przeprawa promem przez Bałtyk do Malmo. Część ekipy twierdziła, że nie zaśnie z wrażenia, bo przecież na pewno będzie kołysać – nic bardziej mylnego. Rano, po obfitym śniadaniu na promie i przejeździe przez imponujący most Øresund, zameldowaliśmy się w magicznej Kopenhadze.
W stolicy Danii zaliczyliśmy absolutny klasyk: Mała Syrenka, pałace i spacer po kolorowym Nyhavn. Kopenhagę zwiedzaliśmy też z perspektywy wody, płynąc tramwajem wodnym po kanałach. Oczywiście jako szkoła techniczna musieliśmy odwiedzić CopenHill. Widok kosmiczny – część osób do dziś nie wierzy, że ta gigantyczna konstrukcja ze stokiem narciarskim na dachu to po prostu… luksusowa spalarnia śmieci. A myśmy byli na samym szczycie! Obowiązkowym punktem był też oczywiście Lego Store – idealne miejsce, żeby przypomnieć sobie, od czego zaczęła się nasza pasja do inżynierii i budownictwa.
Ale powiedzmy sobie szczerze… wszyscy czekali przede wszystkim na ŚRODĘ i DZIEŃ LEGO. I tutaj oficjalny komunikat: LEGOLAND Billund to miejsce, w którym najwięksi twardziele z naszej wyprawy nagle zamieniali się w rozentuzjazmowane dzieci. Rollercoastery skutecznie przetestowały odporność naszych żołądków, a miniaturowe miasta zbudowane z milionów klocków sprawiły, że niektórzy nasi przyszli budowlańcy zaczęli nerwowo sprawdzać w internecie ceny hurtowe LEGO. Niektórzy znikali na chwilę „tylko po małą pamiątkę”, a wracali z torbami większymi od bagażu podręcznego. I chociaż żaden poważny technik nigdy oficjalnie się do tego nie przyzna… wszyscy od dawna o tym marzyli.
W czwartek, po szybkim schłodzeniu emocji we Flensburgu, przyszedł czas na Hamburg. Zwiedzanie z przewodnikiem otworzyło nam oczy na potęgę tamtejszego portu. Nowoczesne HafenCity, gigantyczne statki i industrialne widoki zrobiły wrażenie nawet na tych, którzy przed wyjazdem twierdzili, że „wszystkie miasta wyglądają tak samo”.
Finalnie wróciliśmy do Bytomia zmęczeni, niewyspani, ale niesamowicie szczęśliwi. Z bagażem pełnym wspomnień, gigantyczną kolekcją zdjęć, ukrytymi w plecakach nowymi zestawami LEGO i historiami, które będą krążyć po szkolnych korytarzach aż do wakacji.
Jedno jest pewne — ta wycieczka to idealny dowód na to, że najlepsze wspomnienia i szkolne przyjaźnie buduje się… klocek po klocku! Podziękowania dla wszystkich uczestników za świetną atmosferę! Wy zrobiliście tę robotę!