Drugi tydzień pobytu w hiszpańskiej Grenadzie minął wyjątkowo szybko. Jeszcze niedawno wszystko wydawało się nowe i niepewne, a dzisiaj uczestnicy praktycznie funkcjonują tutaj jak miejscowi. Powoli zbliża się koniec praktyk zawodowych, a wraz z nim czas podsumowań, wspomnień i pierwszych refleksji dotyczących całego wyjazdu.

Zarówno grupa związana z odnawialnymi źródłami energii, jak i uczniowie kierunku geodezyjnego wracają z ogromnym bagażem doświadczeń. Każda z grup miała okazję zobaczyć zupełnie inne środowisko pracy, poznać nowe technologie oraz nauczyć się funkcjonowania w międzynarodowym otoczeniu. To właśnie takie doświadczenia pokazują, jak bardzo różni się nauka szkolna od prawdziwej pracy zawodowej.


Uczniowie technikum OZE przez dwa tygodnie poznawali funkcjonowanie firmy zajmującej się elektrotechniką, energią oraz instalacjami fotowoltaicznymi. Codzienne dojazdy poza Grenadę były męczące i wymagały dobrej organizacji, ale jednocześnie pozwoliły zobaczyć, jak wygląda rzeczywista praca w branży technicznej. Z kolei grupa geodezyjna rozwijała swoje umiejętności związane z projektowaniem i pracą w programie AutoCAD Civil 3D, ucząc się przygotowywania map i dokumentacji na podstawie danych pomiarowych.

Oczywiście przez cały pobyt pojawiały się również różne trudności. Erasmus+ to nie wakacje all inclusive, ale prawdziwe doświadczenie życia za granicą. Jednym z największych wyzwań – ku zaskoczeniu wielu osób – okazało się… jedzenie.

Hiszpańska kuchnia jest bardzo różnorodna, pełna intensywnych smaków, lokalnych przypraw i produktów, które nie zawsze przypominają to, do czego młodzież przyzwyczajona jest na co dzień w Polsce. Choć wspólne wyjścia do restauracji były ważną częścią poznawania kultury Andaluzji, to nie wszystkie potrawy spotykały się z pełnym entuzjazmem uczestników.

Było sporo narzekania, pojawiały się komentarze o „dziwnych smakach”, a czasami na stołach zostawały niemal pełne talerze. Niektóre dania okazywały się po prostu zbyt inne od codziennej kuchni, do której uczniowie są przyzwyczajeni. Jednak właśnie na tym między innymi polega program Erasmus+ – na wychodzeniu poza własne schematy, poznawaniu nowych kultur i otwieraniu się na rzeczy, które początkowo wydają się obce albo nietypowe.

Można powiedzieć, że młodzież jeszcze nie do końca dorosła do świata hiszpańskiej kuchni, ale być może właśnie takie doświadczenia sprawią, że w przyszłości będą bardziej otwarci na nowe smaki i tradycje kulinarne. Czasami najlepsze wspomnienia pojawiają się dopiero po latach, kiedy człowiek zaczyna doceniać rzeczy, które wcześniej wydawały mu się zupełnie niepotrzebne.

Mimo różnych trudności atmosfera przez cały wyjazd pozostaje bardzo dobra. Wspólne mieszkanie, codzienne obowiązki, praktyki zawodowe i zwiedzanie sprawiły, że grupa bardzo się zintegrowała. Uczniowie nauczyli się lepiej organizować swój czas, współpracować ze sobą i funkcjonować w zupełnie nowym środowisku.

Każdy dzień w Grenadzie był kolejną lekcją – nie tylko zawodową, ale przede wszystkim życiową. I właśnie dlatego Erasmus+ jest czymś znacznie więcej niż zwykłym wyjazdem zagranicznym. To doświadczenie, które pozwala młodym ludziom zobaczyć świat z innej perspektywy, przełamać własne bariery i nauczyć się otwartości na innych ludzi, kulturę i codzienność poza własnym krajem.

Końcówka pobytu pokazuje również coś jeszcze – jak wymagający jest taki wyjazd. Granada przywitała uczestników piękną pogodą, słońcem i prawdziwie hiszpańskim klimatem, ale wraz z kolejnymi dniami wszyscy zaczęli coraz mocniej odczuwać zmęczenie. Wysokie temperatury, intensywne praktyki zawodowe, codzienne funkcjonowanie w obcym kraju, konieczność komunikowania się w innym języku i ciągłe przebywanie poza swoją strefą komfortu sprawiają, że po dwóch tygodniach energia powoli się kończy.

Widać to było szczególnie pod koniec wyjazdu. Jeszcze kilka dni wcześniej wszyscy z entuzjazmem planowali ostatnie wycieczki i dodatkowe atrakcje, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała plany. Ostatecznie uczniowie zrezygnowali nawet z wyjazdu na plażę do Torremolinos przed samym powrotem do Polski. Zamiast kolejnego dnia zwiedzania i odpoczynku nad morzem większość grupy wybrała po prostu wcześniejszy odpoczynek przed podróżą.

To chyba najlepiej pokazuje, że Erasmus+ nie jest zwykłym wyjazdem turystycznym. To nie są wakacje ani lekki szkolny wyjazd integracyjny. Tego typu mobilność wiąże się z ogromnym wysiłkiem – zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Codzienne praktyki zawodowe, nowe obowiązki, konieczność odnalezienia się w obcej kulturze oraz funkcjonowanie poza domem przez dłuższy czas sprawiają, że uczestnicy wracają zmęczeni, ale jednocześnie znacznie bogatsi o nowe doświadczenia.

Trudno nawet porównywać takie praktyki do zwykłych zajęć realizowanych w kraju. Tutaj każdy dzień wymagał samodzielności, odpowiedzialności i otwartości na nowe sytuacje. Właśnie dzięki temu uczestnicy wrócą nie tylko z nową wiedzą zawodową, ale również z doświadczeniem, które zostanie z nimi na długo.

A już w poniedziałek po powrocie do szkoły z pewnością nie zabraknie opowieści, wspomnień i komentarzy dotyczących całego wyjazdu. Bo choć praktyki w Grenadzie powoli dobiegają końca, to historie związane z Erasmusem+ dopiero zaczynają żyć własnym życiem.