Un choque cultural
Takim terminem Hiszpanie określają doświadczenie, które może mieć osoba przeprowadzająca się do miejsca o innych zwyczajach, kulturze, tradycjach, itp. Dla uczestników naszego nowego projektu Erasmus+, jest to Hiszpania. I pomimo zakrojonego na szeroką skalę informowania i upowszechniania rezultatów wśród społeczności ZST, kolejna grupa doświadczyła też pewnego rodzaju „zderzenia kulturowego”. Po trzech dniach jest już nieźle, ale początki były faktycznie trudne.
Piętnaście osób, trzy zawody – informatyk, mechatronik, ekonomista. Sewilla od niedzieli po raz kolejny gości praktykantów z ZST.

Okazało się, że w Hiszpanii może być zimno. Faktycznie, o poranku jest zaledwie kilka stopni, jednak po południu można zanotować 25 kresek, słońce wtedy mocno świeci, jest bardzo przyjemnie. W mieszkaniach nie ma centralnego ogrzewania! Temperatura jest utrzymywana na poziomie 20 stopni, a w nocy na ok. 18! Mówią, że ponoć tak jest zdrowiej, co akurat jest prawdą;-) To nie to samo co cieplutkie bytomskie bloki mieszkalne, gdzie 25 stopni to norma. Zimno ci? Spoko, poproś o koc albo grzejnik. Dobra, ale jak to będzie po hiszpańsku?!
Jedzenie. Z tym też jest problem. Smaki są inne, nie zawsze przypadające naszym do gustu. Nieważne, czy jest to rodzina, czy restauracja. Już nie raz uczestnicy podobnych projektów pokazali, że za kuchnią hiszpańską nie przepadają. Na szczęście da się przeżyć podskakując od czasu do czasu do Burger Kinga:-)
Nowa rodzina – nowe zasady. Mieszkanie u rodzin to nie lada wyzwanie. Panują tam określone reguły, czasem trochę sztywne. Jednak, należy ich przestrzegać, a wszystko będzie dobrze.
Kolejny problem to komunikacja, a raczej częsty jej brak. Nowe „mamy” nie zawsze znają angielski, a translator google powinien zapisać się raczej na kurs językowy, żeby sprostać oczekiwaniom i nie gadać głupstw.
W pracy też są wyzwania, trzeba się jakoś dogadać, jednak tam z angielskim znacznie lepiej.
Informatycy pracują w serwisach, oraz zajmują się tworzeniem stron www. Mechatronicy różnie – jedni obsługują jak na razie maszyny skrawające wytwarzające różne detale potrzebne do produkcji innych maszyn, inni serwisują sprzęt elektroniczny, np. stosowany w energetyce odnawialnej, instalują systemy dostępu pracując w terenie. Ekonomiści – standardowo, praca stacjonarna: jest sklep z płytami winylowymi, jest duża firma spedycyjna, jest szkoła językowa. Krótko mówiąc- papierkologia i siedzenie przed komputerem:-)
Pierwszy tydzień to oprócz pracy, również zwiedzanie miasta i kurs językowy. Uczestnicy jednak mocno zaskoczyli, pałają nie lada energią, i po kursie językowym kończącym się aż o 20:30, sami eksplorują to urocze miasto tak, że ciężko ich zagonić do domu!
Pierwsze zdjęcia powinny pojawić się wkrótce na szkolnym facebooku.
Projekt realizowany jest przy wsparciu Komisji Europejskiej w ramach programu Erasmus+, sektor Kształcenie i szkolenia zawodowe.
